Chata Polska nie dla niepełnosprawnych.

Chata Polska to sieć sklepów , która na swojej oficjalnej stronie internetowej chwali się swoją działalnością na rzecz integracji sąsiedzkich: “działalność na rzecz społeczności lokalnych i integracji sąsiedzkiej”. Niestety okazuje się, że słowo integracja sąsiedzka w rozumieniu Chaty Polskiej wyklucza z tego grona osoby niepełnosprawne i o mniej zamożnym portfelu niż inni sąsiedzi,..

Niespełna 2 dni temu byłem świadkiem sytuacji, w której poczułem się bardziej zażenowany niż w chwili gdy ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich w naszym kraju. Sytuacja, która po setkach apeli w sieci o pomoc niepełnosprawnych, równe traktowanie i pomoc innym w naszym “katolickim” kraju, wydawała mi się wręcz niemożliwa.

chata polska poznań

Stojąc w kolejce do kasy w grupie około 7 klientów, pośród których była matka z dzieckiem dwie starsze kobiety przypominające wyglądem te wracające z koła różańcowego Radia Maryja, rosły mężczyzna wracający z pracy, ubrany w garnitur i skromnie ubrany człowiek w wieku około 40 lat, który od razu na pierwszy rzut oka nie tylko wydawał się, ale po prostu był niepełnosprawny. Ten cierpliwie czekał na swoją kolej do podejścia do kasjerki. Po 5-6 minutach przyszłą jego kolej. Dosłownie błagalnym, ale spokojnym tonem poprosił pracownicę sklepu przy ul. Garbary w Poznaniu o wydanie mu opłaconego już wcześniej przez swoją mamę chleba, który miał odebrać samemu. Właśnie wtedy zaczyna się akcja tego spektakularnego poniżenia osoby, która pomimo swojej niepełnosprawności usiłuje aktywnie brać udział w życiu społecznym, chociażby przez tak prostą czynność jaką jest wizyta w sklepie po opłacony już wcześniej “chlebek”, bo tak określał bochenek kupiony przez swoją mamę.

Stanowcze “NIE” usłyszał w obecności wszystkich pozostałych klientów przy kasie, po tym jak po raz pierwszy uprzejmie zapytał o to czy może go odebrać. Chwile później podjął kolejną próbę otrzymania wcześniej już opłaconego chleba, podczas gdy tak empatyczna kasjerka kończyła kasowanie kolejnych artykułów osoby stojącej za nim. Naporem tłumu został odepchnięty do samych drzwi, a przepełnione katolicką miłością do bliźniego starsze panie poinformowały go słowami “weź już pan idź stąd, wypad” o tym gdzie jego miejsce.

Przyznam, że łzy napłynęły mi do oczu, ponieważ widząc minę tego człowieka, jego rozżalenie, smutek i niedowierzanie, a przede wszystkim totalną znieczulicę kasjerów i klientów stałem tam wbity w ziemię. Nikt, dosłownie nikt nie wpadł na pomysł by zainterweniować i zareagować wobec krzywdy jaka działa się choremu człowiekowi, który sam niestety oprócz łez lejących się z oczu nie jest w stanie się samemu obronić. nasuwa się pytanie – dlaczego w ogóle miał się bronić – skoro ten jedyne co chciał to wyjść z domu i odebrać opłacony wcześniej przez swoją matkę “chlebek”?!

Celem tego artykułu nie jest hejt sieci tych sklepów, a zwrócenie uwagi na to kto obsługuje klientów oraz zadanie pytania o to czy są ludzie lepsi i gorsi? Ci zasługujący na miłą obsługę i ci nie zasługujący na nią w ogóle? To, że nasz kraj został podzielony wiemy już od lat, ale nie można dopuścić do sytuacji, w której uznamy za powszechne dzielenie się ze względu na pełnosprawnych i nie w zakresie i aspektach życia codziennego. Chciałem zapytać o to gdzie podziało się chrystusowe współczucie i miłosierdzie kobiet stojących przy kasie, gdzie podziała się osoba poczuwająca się do minimum odpowiedzialności za to co dzieje się na terenie tej konkretnej placówki handlowej, podczas gdy to właśnie tutaj po prostu skrzywdzono i publicznie ośmieszono chorego człowieka?

Wierze, że włodarze tej sieci w jakikolwiek sposób zareagują na te doniesienia i informacje, które gdyby nie ten tekst pewnie nigdy nie ujrzałby światła dziennego, a przy ul. Garbary w Poznaniu szufladkowanie ludzi nadal byłoby na porządku dziennym .

red. Adam Bysiek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *